- No nareszcie – westchnął Anglia na widok wchodzącego Litwy.
- Dość długo na ciebie czekaliśmy, ale muszę przyznać, że wyglądasz niezwykle sexi – stwierdziła z poważnym wyrazem twarzy Pokemoland.
Litwa był zawiedziony widokiem Artura. Miał nadzieje, że będą sami z Dominiką.
- Naprawdę, żeby takie potężne państwo jak ja zwierało sojusz z takimi jak wy – mruknął blondyn.
- No, a coś z nami nie tak? Według mnie jesteśmy zajebiaszczy. Moje mądrości są po twojej stronie, tak jak armia pokemonów.
- Tak, to drugie akurat jest kuszące – przyznał.
- Przepraszam, że przerywam – zaczął zdezorientowany Toris – O co tutaj chodzi?
- No więc tak. Atakujemy Polskę, rozpętujemy wojnę, podbijamy Europę, Azję, Afrykę, Amerykę, Australię i Oceanię po czym przejmujemy władze nad światem. Switaśnie, nie?
Jak widać Litwę przytłoczył nawał informacji, bo przez parę chwil nic się nie odzywał analizując wypowiedź Dominiki.
- CO TAKIEGO!? - to była jego jedyna reakcja.
*Przerywnik*
- Hej, Braciszku ! – krzyknął Felicjano.
- Czego chcesz, kurna?
- Pomożesz mi? Od kilku dni staram się zjeść tą górę pasty, ale jest jej strasznie dużo~
- Kurna, co to ma być? – spanikował Romano patrząc na górę pasty, która mogłaby bez problemu zostać najwyższym szczytem Włoch. – Kompletnie ci odbiło, dupku? Sam to jedz!
- Ale Niemcy jest pod tą pastą już od kilku dni i nie daje żadnych oznak życia. Zaczynam się o niego martwić, Vee~
- CO !? Co z tobą jest nie tak idioto, kurna ? Dzwoń po policje, straż pożarną, karetkę albo białą flagę. Nie rozumiesz, że może zabiłeś tego kartofla, kurna ? Będziemy mieć przez ciebie problemy, kurna, ty, ty… - w tym momencie Romano się rozpłakał.
- Braciszku, proszę nie płacz! Już dzwonię!
*Powrót do historii*
- Nie krzycz tak – skarcił Litwę szef Pokemolandi.
- Ale co to ma znaczyć? – Toris nadal nie wiedział co się dzieje.
- Miałam nadzieję, że przyjdziesz ze swoim szefem, żeby można było już wszystko dokładnie ustalić. Z szefem Anglii nie było problemów. Siedzi tu już od trzech dni i ogląda pokemony. Z tym krajem jest zdecydowanie coś nie tak.
- A wracając do sprawy. Skoro Litwa już jest możemy przejść do rzeczy, czyli podziału ziem. Jedno jest pewne – ja biorę France, znaczy się Francje- oświadczył zadowolony ze swojego „przejęzyczenia” Anglia.
- Ja biorę wszystko co się da i jest w miarę switaśne. A ty Lićek, jak chcesz mogę ci dać Luksemburg, Liechtenstein i Sealand – oświadczyła Dominika.
- Ja się jeszcze na nic nie zgodziłem – przypomniał rozmówcą Litwa – Poza tym jakie będę miał korzyści z tak małych terenów?
- Ciesz się, że w ogóle jakieś dostaniesz – mruknął Anglia
- Atak zaczynamy oczywiście od Polski, muszę mieć granice z innymi państwami, bo inaczej za chuja nie da rady – pokiwała głową.
- Z podbiciem Polski nie powinno być żadnych problemów.
- Ale wiecie, że on jest nazywany feniksem nie bez powodu? Tyle razy obrywał, a i tak zawsze odzyskiwał niepodległość – ostrzegł ich Toris.
- I co z tego? Jeśli to ktoś tak zapokemoniasty jak ja go podbije to nawet nie będzie się buntował. Pikhihihihi – zaśmiała się „złowieszczo” – to co chłopaki? Wchodzicie w to?
- Oczywiście – stwierdził Anglia
- Skoro mamy atakować Polskę, to mój szef nie będzie miał nic przeciwko. Tylko błagam, nie mieszajcie mnie zbytnio do walki, zwłaszcza z Rosją
-Spoko, niech ci będzie – zgodziła się Pokemoland.
*Przerywnik*
- No więc, Chiny-kun. Zawarłem sojusz z Francją i Ameryką, ale stwierdziłem, że czegoś mi brakuje. Sądzę więc, że będzie miło jeśli się do nas przyłączysz towarzyszu. Kolkol.
- Ćili wśiśći źauwaźili, źie ćioś jeśt nie tjak ? A cio ź Ańgljom?
- Wygląda na to, że towarzysz Anglia woli ciemną stronę mocy.
- Ćili, źie woli tje pokiemiony ? Cuś, tio do ńiego podiobńe. Chiba będię zmuśionii pźiśtać nia waśią ofertę.
- Och, bardzo się cieszę Chiny-kun. Francja-kun chce przekonać towarzysza Hiszpanie, jednak nie wiem jak mu idzie.
- Im ńias więćiej tim lepiej.
- Przy okazji towarzyszu. Twój ryż jest świetny.
- Więć tio ti mi go podkradś? A ja nakśićiałem nia Koriee! Ti niediobri ti!
*Powrót do historii*
- No więc uroczyście ogłaszam, że sojusz między naszymi państwami został podpisany – oznajmił Anglia.
- Od dziś nazywamy nasz układ Po-Li-An. Switaśnie, nie? - zapytała z uroczym uśmiechem Pokemolandia.
- Zgłaszam sprzeciw – krzyknęli naraz Anglia i Litwa.













Szkoda tylko że wychodzi raz na tydzień